poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 3

     Justin i jego ekipa dojechali do Los Angeles. Po bezsennej nocy, Justin pierwszy raz nie miał ochoty na spotkanie z Beliebers. Po głowie wciąż chodziła mu wieczorna rozmowa ze Scooterem. Nie miał prawa mieszać do tego Avalanny...
     Biebs miał ochotę się przejść, nie mógł znieść wrażenia, że za chwilę wpadnie na Brauna. Jednak wahał się. Co będzie jak ktoś go rozpozna? Znowu będzie musiał pozować do zdjęć i uśmiechać się sztucznie? Nie, tego jeszcze bardziej nie chciał. Nie chciał oszukiwać swojej rodziny, ale jednocześnie nie chciał zostać tu, ze Scooterem.
     Poszedł na ryzyko. Założył szarą, niewygodną bluzę z kapturem i przeciwsłoneczne okulary. Przebranie było marne, ale można było spróbować.
     Wyszedł na ulicę, tak dawno nie był w słonecznym Los Angeles. Chciał przejść się do parku, w którym niegdyś spędzał dużo czasu. Gdy Justin szedł szarymi ulicami miasta, zaczął padać rzęsisty deszcz. Przyśpieszył kroku i po dziesięciu minutach był w parku. Nie było tam żadnego żywego ducha. Tylko gałęzie drzew kołyszące się leniwie na lekkim wietrze.
     Nagle Jus spostrzegł, że jakaś nieznajoma dziewczyna biegnie w jego stronę. Po chwili tajemnicza osoba wpadła na niego, uderzając go w klatkę piersiową.
-Hej!-Zaśmiał się Justin -Zwolnij księżniczko! -Nagle zauważył, że dziewczyna jest cała we łzach, które nadal spływają jej po policzkach. Przypatrzył się jej rysom twarzy. Była piękna. Cudowna. Tylko dlaczego płakała? -Co się stało? -Spytał się z czułością gwiazdor.
-Ja, nie chciałam, przepraszam -Powiedziała, łamiącym się głosem.
     Jak widać przebranie było skuteczne. Jednak to nie pocieszało Justina. Chciał ją spotkać jeszcze raz, porozmawiać, przytulić, a nie znał nawet jej imienia.

Wiem, że tym razem krótkie, ale jak

już tu jesteś to zostaw po sobie komentarz,

1 komentarz: